Europa bez chrześcijaństwa sobie nie poradzi – zgodzili się uczestnicy ostatniej debaty “Areopagu na Freta”. W dyskusji “Quo vadis Europo?” wzięli udział abp Kazimierz Nycz Metropolita Warszawski, red. Adam Szostkiewicz i dr Marek Cichocki. Paneliści rozmawiali o Europie – jaka jest religijność europejczyków, dokąd zmierzamy, jak układają się stosunki między wyznaniami.
Podczas pierwszej części redaktor Jacek Dziedzina rozmawiał z siostrą Janiną Gwóźdź ze zgromadzenia sióstr Sacre Couer, ojcem Markiem Blazą SJ oraz Aleksandrem Aoudi Golike.
Dyskusję rozpoczęła konstatacja, że obecnie znajdujemy się w “efekcie mgły” – nie wiemy dokąd zmierza projekt zjednoczona Europa, w kontekście religijnym. Ilustracją tego mogą być sondaże zrobione niezależnie przez Instytut Gallupa i Fundację Bertelsmanna, które wykazały pewną rozbieżność: z jednej strony można wskazać najmniej religijne kraje takie jak np. Norwegia, Estonia czy Dania, z drugiej strony 74% europejczyków to osoby religijne.
Siostra Janina Gwóźdź podparła tę myśl przykładem z własnego doświadczenia. Wspomniała, że we Francji zauważalna jest potrzeba poszukiwania kościoła. W Lille, Paryżu czy Marsylii przychodzili do niej dorośli ludzie prosząc o katechezę, chrzest. Okazuje się że płynna rzeczywistość, tymczasowość, z jednej strony, a z drugiej ogromna odpowiedzialność jaka budzi się w chrześcijanach pod wpływem rosnącej siły islamu, sprawiają że ludzie chcą się modlić, tworzą prawdziwe, żywe wspólnoty.
Marek Blaza SJ skonfrontował to z deklaratywnością katolicyzmu Polaków (94% to ludzie ochrzczeni), ilustrując problem cytatem pewnego proboszcza: w Nowym Sączu do kościoła chodzą wszyscy, a w Warszawie tylko wierzący”. Jezuita opisał sytuację katolicyzmu w Irlandii, który jego zdaniem oparty był na antyprotestantyzmie. W związku z tym, dopiero kiedy skończyły się konflikty, katolicy zaczęli zadawać sobie pytanie o swoją tożsamość
i brak przesłania pozytywnego, bez którego nie da się nic budować. Zdaniem ojca Blazy, nie pomógł, a nawet zaszkodził, związek Kościoła z państwem, szczególnie podczas kryzysu wywołanego skandalami pedofilskimi z lat ’90.
Komentując sytuację Polaków, Janina Gwóźdź przypomniała fenomen dwójmyślenia, produkt komunizmu, który wyraźnie widać w sondażach: z jednej strony znaczna większość Polaków to katolicy, a z drugiej strony mamy wysoki procent alkoholizmu czy przeprowadzanych aborcji.
Pochodzący z Kamerunu ks. Aleksander Golike przytoczył anegdotę z rozmowy z biskupem niemieckim, który stwierdził: Kiedyś my was ewangelizowaliśmy, teraz wy nas. Kościół afrykański jest dziś nadzieją Kościoła, przetrwał trudny okres kolonizacji i dekolonizacji, jest otwarty na ludzi. Kościół jest związany z tradycją. Bliski życia zwykłego człowieka.
Na pytanie red. Jacka Dziedziny o pomysł na nowa ewangelizację, paneliści zgodnie uznali że należy przede wszystkim dawać przykład. Siostra Janina przypomniała, że we wszystkim warto polegać na dobrze odczytanym życiu wewnętrznym, modlitwie. Na tym ma polegać mądre budowanie dialogu międzyreligijnego, z szacunkiem do człowieka, aby zachować pokój – podsumowała zakonnica.
Każdy ma prawo artykułować swoje zdanie tylko nie chrześcijanin - podkreślał wycofanie katolików o. Marek Blaza. Ks. Golike przypomniał o tym, żeby wracać do źródeł, do rodziny – jako fundamentalnej wspólnoty. Wtedy dopiero możemy odpowiedzieć na pytanie jakie znaczenie ma dla mnie sacrum, zrozumieć, że Kościół to każdy z nas. Budowanie rodziny to budowanie wspólnoty, a wtedy religia nie może być tylko prywatną sprawą.
Na pytanie o relacje pomiędzy Kościołem a polityką, Jezuita zalecił umiarkowany krytycyzm (ale nie krytykanctwo!), jako antidotum na klerykalizm i praktyki ubóstwiania księży. Przypomniał, że w świętość wliczony jest grzech, do którego trzeba się przyznać. Ks. Golike podał przykład Kamerunu, gdzie księża są apolityczni, ale nie oznacza to, że są obojętni na sprawy państwowe. Wręcz przeciwnie – mają obowiązek angażować się i w duchu wiary pomagać w dobrym rządzeniu.
Przyszłość Europy – będzie Europa bez Boga, czy Europa ewangelizowana?
W drugiej części spotkaliśmy się z abp Kazimierzem Nyczem, Markiem Cichockim oraz Adamem Szostkiewiczem.
Dyskusję rozpoczęto pytaniem o duchową apostazję Europy. Abp Kazimierz Nycz przypomniał, że nie należy oceniać, ale warto postawić pewne pytania na nowo. Chrystus obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła, ale chodziło tu o Kościół powszechny, niekoniecznie europejski. W pierwszych wiekach nie wyobrażano sobie chrześcijaństwa bez Efezu, Antiochii czy Jerozolimy. Dziś w basenie morza śródziemnomorskiego dominuje islam. Katolicy powinni usłyszeć Chrystusa i powrócić do pierwotnej gorliwości, po to żeby budować Europę opartą na wartościach. Europa nie zmierza byle gdzie i byle jak, ale w konkretnym, lepszym kierunku, posiada wytyczony cel – oceniał Adam Szostkiewicz. Na poparcie tej tezy podał trzy argumenty. Po pierwsze, na proces jednoczenia się Europy ma wpływ żywa pamięć ostatnich wojen, przypomina ona o konieczności zachowania pokoju. Po drugie, elity europejskie nie kwestionują pozytywnej obecności religii w życiu społecznym. Po trzecie, elity kościelne wykazują wolę i ugodowość we współpracy w budowaniu jedności.
Dr Marek Cichocki przywołał myśl Remi Braque’a o tożsamości europejskiej, która jest ekscentryczna, czyli jej źródła znajdują się poza Europą, w świecie antycznym, reprezentowanym przez trzy miasta: Jerozolimę, Rzym i Ateny. Jeżeli się wyprzemy tego pochodzenia, to powrócimy do barbarzyństwa, co miało już niestety miejsce w XX wieku. Tak więc europejczycy powinni być samoświadomymi barbarzyńcami. Tylko wtedy mogą odczuwać potrzebę powrotu do tych trzech źródeł.
W odpowiedzi na pytanie o źródła Europy Ksiądz Arcybiskup przypomniał alegorię autorstwa Jana Pawła II, przedstawiającą Europę jako wielką rzekę, której główne koryto jest judeochrześcijańskie, a inne cywilizacje to jej potężne dopływy. Bez koryta nie byłoby rzeki, natomiast brak dopływów poważnie zubaża główny nurt. Tu powstaje pytanie o miejsce nie integrującego się islamu, który z jednej strony nie wchodzi w potrzebny i konieczny dialog,
a z drugiej pozwala sobie na zachowanie kulturowej i religijnej odrębności. Ta niechęć do integracji ma swój wymiar bardzo negatywny jak i płaszczyznę pozytywną, kultywowania własnej tożsamości, pomimo życia w diasporze – zauważył abp Kazimierz Nycz.
Adam Szostkiewicz przypomniał, że do 1492 roku Hiszpania pozostawała w rękach Arabów, którzy stali na zdecydowanie wyższym poziomie cywilizacyjnym niż Europejczycy. To właśnie oni przekazali nam spuściznę antyczną. Redaktor Polityki widzi cel chrześcijaństwa we wtopieniu zasad moralnych w społeczeństwa, ponad podziałami konfesyjnymi.
Spotkanie zakończyły refleksje na temat kształtu nowej ewangelizacji. Metropolita Warszawski wyraził przekonanie, ze laicyzm nie zastąpi religii, ponieważ pytania natury egzystencjalnej, o śmierć i cierpienie, pozostają niezmienne. Chrześcijanie powinni wrócić do życia ewangelią, tak aby istnieli w państwie jak dusza w ciele – nie widać jej a ona jest. To może być i powinno stać się zadaniem dla wszystkich – apelował Arcybiskup Nycz.