cz. I 17.00 - 18.20
Kościół bogaty czy biedny?
-
Ubóstwo ewangeliczne - nakaz dla wybranych?
- Bogactwo i ubóstwo współczesnego Kościoła
-
Kto jest dziś ubogi
- Zbawienie - tylko dla biednych?
Goście: ks. Kamil Chojnacki, Jolanta Glapka RSCJ, Maciej
Srebro (biznesmen, katolik), o. Tomasz Szyszka SVD
(misjonarz)
cz.II 18.30-19.45
Kto ma wyobraźnię miłosierdzia?
-
Katolicy - wspólnota biernie współczujących?
- Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" do czego wzywa
-
Chrystus? Kto dziś odczytuje to wezwanie?
-
Czy nauczanie społeczne Kościoła może inspirować?
- "Jeśli jest tak dobrze, czemu jest tak źle" - kogo pomijamy, gdzie nas brakuje
- Z
kim i jak skutecznie współdziałać dla większego dobra
Goście: dr Marek Rymsza (UW), o.Tomasz Szyszka, Renata Trzeszczak
(Wspólnota Chleb Życia), dr Ryszard Szarfenberg (UW)
cz. III Film o wspólnocie Arka (dokument, Francja, czas: 25 min)
O mitach na temat bogactwa Kościoła, bez unikania trudnych pytań - rozmawiali uczestnicy naszego ostatniego spotkania.
W pierwszej części "Areopagu na Freta" prowadzący spotkanie Piotr Marciniak z TVN24 zaproponował dyskusję na temat życia pierwszych chrześcijan, opisanego na kartach Dziejów Apostolskich słowami: "wszystko mieli razem, sprzedawali majątki i rozdzielali je według potrzeby" (Dz 2, 44n).
Misjonarz o. Tomasz Szyszka SVD zwrócił uwagę, że pierwsze wspólnoty chrześcijańskie nie były idealne. "Zdarzały się w nich nieporozumienia, a sprzedawanie majątków wydawało się łatwiejsze z racji oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa jeszcze za ich życia. Dziś ta kwestia wygląda inaczej, życie wspólnotowe zanikło prawie całkowicie w wyniku rozrostu Kościoła" - uznał.
Siostra Jolanta Glapka RSCJ, psycholog i terapeutka uzależnień argumentowała natomiast, że "element wspólnotowy pozostał w zakonach i zgromadzeniach".
Na pytanie, jak w dawnych czasach powstawała finansowa potęga niektórych zakonów, o której wspominają źródła historyczne, o. Szyszka odpowiedział, że zakonnicy pracowali i gromadzili pieniądze m.in. na misje, które były bardzo kosztowne, a także w celu finansowania zakładanych szkół oraz na budowę kościołów na ewangelizowanych terenach.
Ksiądz Kamil Chojnacki, ekonom diecezji warszawsko-praskiej, mówił o obecnej sytuacji finansowej Kościoła. Wyjaśnił, że jako instytucja funkcjonująca we współczesnym świecie, Kościół posiada środki na swoją działalność, a utrzymuje się z ofiar wiernych. Na pytanie z sali, czy możliwe byłoby, by część pieniędzy z tacy było przeznaczonych na biednych, odpowiedział, że datki parafian wykorzystywane są na bieżące wydatki parafii: rachunki za prąd, ogrzewanie kościoła, czy remonty. Z kolei o. Szyszka zwrócił uwagę, że Kościół nie może wyręczać całkowicie państwa z obowiązku pomagania ubogim.
W drugiej części dyskusji, poświęconej kwestii ubóstwa i pomocy najuboższym, Maciej Srebro, polityk i menadżer stwierdził, że "porządny katolik nie musi być biedny, problem polega na zbytnim przywiązywaniu się do pieniądza".
O. Szyszka zauważył z kolei, że ubóstwo trzeba rozgraniczyć. Tłumaczył, że istnieje ubóstwo teologiczne, moralne, materialne, a nawet arystokratyczne. Należy odróżniać ubóstwo od nędzy. - Nędza w Nowym Testamencie była przekleństwem, nigdy błogosławieństwem. Wszyscy jesteśmy wezwani do miłowania Boga i bliźniego, bogactwo może w tym przeszkadzać. Nie można być przywiązanym do dóbr, ale to nie znaczy, że nie można z nich korzystać - uznał werbista.
Renata Trzeszczak ze wspólnoty "Chleb Życia", opowiadając o swojej współpracy z bezdomnymi, zauważyła, że ubogim potrzeba nie jałmużny, ale więzi i obecności przy nich.
Marek Rymsza, współtwórca projektu "W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej - budujemy nowy Lisków" opowiedział o tym, jak pomaga tworzyć przedsiębiorczość społeczną w najbiedniejszych województwach, wzorując się na Liskowie, zaniedbanej gospodarczo wsi pod Kaliszem. Rozwój gospodarczy i współpracę miejscowej społeczności zainicjował w niej nowy proboszcz, który zachęcił mieszkańców, by założyli m.in. spółdzielnię i sklep.
Zdaniem Rymszy, trzeba społeczeństwo przekonywać do przełamywania nieufności i braku wiary w to, że własnymi rękami można coś osiągnąć. - To jest trudne z powodu roszczeniowej mentalności naszego społeczeństwa, ale potrzeba uświadamiania, że pracę trzeba sobie organizować - tłumaczył.